Po czasie powracam do rzeczywistości blogowej. Jedno postanowienie, nidgy więcej nie pisać takich głupot jakie pisałem wcześniej. Więcej konsenkwencji, więcej dyscypliny, a bardziej zaangażować umysł. To jest oczywiste, że każdy z nas przechodzi zmiany. Istotne, aby uzbroić się w cierpliwość, dochodzić do celów powoli. Doświadczenia ostatniego czasu nauczyły mnie, że nie warto skupiać się na szczegółach. One same kształtują naszą rzeczywistość, ja nie mam na nie wpływu. Dodatkowo, widzę jak trudno jest być bezinteresownym. Jak trudno jest kochać, nie oczekując nic w zamian. Powstaje we mnie lekki dylemat, czy jeśli czegoś pragnie sie, dążyć do tego za wszelką cene, kosztem tworzenia się iluzji w głowie, czy też pozwolić na swobodny bieg wydarzeń. Intuicja podpowiada mi, że gdy pragnienia pochodzą ze sfery ducha, są efektem wolnego wyboru. Gdy zaś cielesność mówi nam co czynić, w gruncie rzeczy jest to naturalne, jednak może prowadzić do determinacji.
Czasem widać jak każdy dzień może być trudny, ile trzeba wysiłku wkładać, żeby nie koniecznie coś osiągnąć, ale by móc czuć powiew miłości. By ta trudna rzeczywistość stała się lekka, co nie jest równoznaczne z przyjemnością. Lekka jak obłok? Nie chciałbym tutaj wprowadzać niezdarnych porównań, czasem mężczyźnie brak jest łagodności, poezji wewnętrznej.
Niekiedy trzeba zacząć na nowo. Nastąpiły chwile, gdy wszystko zostawiam z tyłu. Pogodzić się najbliższymi. Zmienić obraz siebie w oczach drugich osób, szczególnie najbliższych. Nie chodzi tutaj o dbanie o opinię, ale o wewnętrzną przemianę "serca" a nawet rozumu. Najćieżej jest zmienić rozum, przywyczajony czasem do stałych schematów. Szczególnie ta sfera wymaga odświerzania, bo może ulec ułudzie. Choć czy warto się nie łudzić? Czy nie warto żyć w nadziei? Może powstać więcej pytań, ale te dwa są zasadnicze na dzień dzisiejszy. Pozostaną bez odpowiedzi.
komentarze (0) | dodaj komentarz